Upadek Babilonu – recenzja niezapomnianej ekskluzywnej gry

Babylons Fall

Mit o Wieży Babel można odczytywać i interpretować na wiele sposobów i zabawne jest to, że teraz będzie on kojarzony z raczej mało znanym projektem powołanym do życia przez Square Enix w towarzystwie Platinum Games. Jeśli rzeczywiście Bóg ukarał ludzi za ich arogancję, ponieważ chcieli wznieść się do nieba (to przynajmniej jedna z możliwych interpretacji), to i tym razem nie było potrzeby boskiej interwencji: błogosławiona wieża, z punktu widzenia gier komputerowych, zawaliła się sama na siebie.

Nie stała pionowo, metafora projektu „żywej usługi”, który dziś można całkowicie skrytykować, nie tyle dlatego, że był zły a priori, ale dlatego, że został stworzony przez poświęcenie każdego sensownego aspektu w rozgrywce, w postępie, w przedziale technicznym. W naszej recenzji Upadku Babilonu znajdziecie więcej potwierdzeń niż zaskoczeń, a także przyczyny niewykorzystanej szansy. Zrozumiecie też, dlaczego wasze obawy – od pierwszej zapowiedzi do mdłej bety – okazały się niestety uzasadnione.

Fabuła w Upadku Babilonu

Bohaterowie Upadku Babilonu gotowi do działania
Bohaterowie Upadku Babilonu gotowi do działania
Odłóżmy na chwilę na bok narrację o Upadku Babilonu i skupmy się na samej treści. Jest w niej wątek, który dotyczy losów starożytnego królestwa babilońskiego. Babilon niegdyś rządził całym światem; dziś pozostała pamięć o nim, a przede wszystkim jego skarby, ukryte wśród ruin ogromnego zigguratu. Zdobycie tej starożytnej mocy nie jest jednak proste, ponieważ wieży bronią Gallu, potworne i wojownicze stworzenia gotowe rozszarpać nieostrożnych przybyszów. Nawet Imperium Domicjana udaje się je powstrzymać z wielkim trudem… do tego stopnia, że do walki z nimi potrzebny jest ciągły napływ zniewolonych „bohaterów”.

Oto sedno sprawy: w Upadku Babilonu gracz śledzi przygody dowolnego z tych wojowników, zwanych Sentinelami. Przede wszystkim edytor, po przyjęciu tysiąca uwag, wiadomości i zgód, pozwala graczowi wybrać jedną z trzech różnych grup etnicznych: Agavian, Huysian i Galeilion, z których każda ma swój specyficzny „lore”. W idealnej sytuacji podział ten przypomina nieco klasyczny trójpodział: wszechstronny wojownik, czołg i atakujący z dystansu, ale w rzeczywistości wybór ten okazuje się zupełnie nieistotny przez zdecydowaną większość przygody, ponieważ kiedy zaczyna on być widoczny z punktu widzenia rozgrywki (w specyficznym dostosowaniu Gideona Coffina, o którym jeszcze powiemy), dotarliśmy już do końca gry.

Wracając do fabuły: bohater jest jednym z wielu niewolników przybyłych do Neo-Babilonu. Podobnie jak wszyscy inni nieszczęśnicy, ma na plecach zainstalowaną trumnę Gideona, jednocześnie narzędzie kontroli Imperium, którego nie sposób się pozbyć, i użyteczną broń do wykorzystania w walce. Rozpoczyna się misja samouczka: wyzwól pewien obszar od obecnych tam Gallu, i to jest w porządku. Przedstawieni zostają bohaterowie poboczni (wszyscy identyczni, wszyscy anonimowi), natomiast prawdziwy zły człowiek na służbie jest zupełnie nieobecny, i to jest w porządku. Po mniej więcej pierwszej godzinie gracz powtarza sobie: „no dobra, jak to się skończy, to zacznie się prawdziwa historia, wreszcie zobaczę coś ciekawego”. Mijają kolejne godziny, ale moment, o którym mowa, nigdy nie nadchodzi. To wszystko, na czym polega fabuła Babylon’s Fall: wykonujesz jedną misję za drugą, nie zmieniając tak naprawdę niczego, w irytującej, przewidywalnej i nudnej liniowości. Byłoby wręcz lepiej, gdyby w ogóle nie było fabuły, a jedynie anonimowy węzeł komunikacyjny, z którego można rozpocząć równie anonimowe misje.

Miejsce, w którym w Upadku Babilonu odbędzie się większość twoich rajdów
Otoczenie, w którym odbędzie się większość twoich rajdów w Upadku Babilonu.
Od czasu do czasu można zobaczyć cutscenki tworzone za pomocą silnika gry lub statyczne obrazy z towarzyszącym im tekstem, które mają na celu wyjaśnienie pewnych aspektów kontekstu lub po prostu zrelacjonowanie wymiany zdań między postaciami. Ale treść, poza tym, że jest celem samym w sobie, nie wydaje się nawet powiązana ze sobą w szczególnie inteligentny sposób: naprawdę nie sposób przywiązać się do danej postaci, wczuć się w to, co jest i pozostaje na dobrą sprawę stanem niewolnictwa, zainteresować się wydarzeniami w centrum narracji. Oczywiście powiecie – w końcu fabuła jest ważna tylko do pewnego momentu. Zobaczymy, jak wypadnie reszta.

Rozgrywka z ogromnym (zmarnowanym) potencjałem


Za Upadkiem Babilonu stały dwie idee, które nas przekonały, nawet jeśli mieliśmy wątpliwości co do ich faktycznej realizacji. Przede wszystkim zaintrygowała nas propozycja nowej gry z usługami na żywo: historia uczy nas, że tego typu tytuły, jeśli są dobrze zaprojektowane, potrafią „porwać” graczy na lata. Główną atrakcją było jednak zaangażowanie Platinum Games, co samo w sobie jest gwarancją dobrej rozgrywki

I tu pojawia się problem: rozgrywka, o której mowa, nadal wykazuje ogromny potencjał, nawet w momencie pisania tego tekstu. Należy jednak jak najszybciej podjąć działania równoważące, ponieważ ten potencjał został niestety zmarnowany. W systemie walki w Babylon’s Fall starano się unowocześnić niektóre mechaniki: zachowano lekkie i ciężkie ataki, które można stosować naprzemiennie w potężnych kombinacjach. Narzędzie bohatera, trumna Gideona, zajmuje się całą resztą: za pomocą tylnych spustów kontrolera (również dzięki zastosowaniu dyskretnego haptycznego sprzężenia zwrotnego) można wyprowadzić dwa kolejne ataki, w razie potrzeby ofensywne lub defensywne.

Doświadczenie i technika w Upadku Babilonu


Uważaj, czego sobie życzysz: w Upadku Babilonu musisz zapłacić za zbyt wiele przedmiotów.
Uważaj, czego sobie życzysz: w Upadku Babilonu musisz zapłacić za zbyt wiele przedmiotów.
To, co zostało powiedziane do tej pory, można z łatwością rozszerzyć na całe doświadczenie Upadku Babilonu. Ogólne wrażenie jest takie, że jest to produkt przeznaczony na rynek co najmniej dziesięcioletni, ze wszystkimi związanymi z tym problemami. Główny hub, anonimowy i skomplikowany, sprawia wrażenie, jakby chciał rozproszyć wszystkich nowicjuszy w ciągu kilku minut; misje wyglądają tak samo, na przemian obszary pełne wrogów (takich samych), do których można się dostać, przemierzając długie i puste korytarze (takie same); nagrody za każde zadanie wyglądają bardziej jak rozdawnictwo niż prawdziwe nagrody; jeszcze poważniejsze i nieuzasadnione jest to, że elementy wyposażenia i przydatne materiały zostały ukryte za płatnymi zakupami, a w każdym razie powiązane z przepustką sezonową, która sama w sobie jest bardzo wroga dla niepłacących graczy. Wszystko to w tytule oferowanym w cenie Triple A, na pewno nie w modelu free-to-play (choć naszym zdaniem stanie się nim do końca 2022 roku, żeby się ratować).

Z technicznego punktu widzenia wolelibyśmy to pominąć. Kierownictwo artystyczne jest w porządku i nadal może mieć sens. Z graficznego punktu widzenia Upadek Babilonu jest jednak naprawdę brzydki. Taki przykuwający uwagę wygląd byłby uzasadniony kilka pokoleń temu i być może wtedy byśmy go docenili, ale w 2022 roku nie ma o nim mowy; moglibyśmy wymienić kilka gier free-to-play, które bez trudu go przebiły. Nie można narzekać na ścieżkę dźwiękową ani na płynność działania systemu PlayStation 5, co było dla nas pocieszające, ponieważ ze wszystkim innym musieliśmy się zmagać.

Podsumowanie

To wszystko, czym Upadek Babilonu jest do tej pory: dobry pomysł, zrealizowany z fatalnym skutkiem. Dotyk Platinum Games jest na bardzo niskim poziomie, ledwo zauważalny w oryginalnym systemie walki (ale słabo zaimplementowanym w ogólnej strukturze) oraz w medalach przyznawanych za ukończenie każdego obszaru pełnego wrogów. Najwyraźniej coś poszło nie tak, twórcy gry pracowali w bardzo nieudolny sposób, a dodanie „usługi na żywo”, która ma sens tylko dla płacących graczy, załatwiło resztę. Babylon’s Fall jest dobrą zabawą na kilka godzin, ale szybko ujawnia wszystkie swoje ograniczenia: techniczne, strukturalne, związane z balansem i progresją. Powtórzymy to jeszcze raz: „na razie” to jest to, jutro nie wiadomo. Nadal może być możliwe wybranie poszczególnych aspektów, tych najbardziej niedoskonałych, aby uczynić je akceptowalnymi lub przynajmniej funkcjonalnymi. Oczywiście, nie wszystko da się uratować. Krótko mówiąc, wieża Babel rozpada się na kawałki, a może już upadła. Na szczęście katastrofa ta ma tylko kilka ofiar – nieostrożnych nabywców. Wszyscy inni już odwrócili wzrok.

Similar Posts