Call of Duty: Warzone – Operacja Monarch, czyli Kong i Godzilla wkraczają do gry

Call of Duty Warzone Operacja Monarch recenzja

Call of Duty: Warzone postanowiło pójść na całość, dosłownie: nawiązanie do wielkich klasyków akcji z lat 80. poszło jeszcze dalej, w tym przypadku angażując dwa kultowe gigantyczne potwory: Konga i Godzillę, z którymi możemy się zmierzyć w darmowym trybie Operation Monarch do 25 maja.

Chodziło o to, by gracze w słynnym battle royale mieli do wykonania pozornie desperacką misję: znaleźć sposób na przegonienie dwóch tytanicznych stworów, które nie przestają pustoszyć wyspy Caldera za pomocą ciosów, uderzeń i ataków specjalnych, takich jak legendarny Atomowy Oddech: strumień plazmy, który japoński potwór emituje ze swojej paszczy i niszczy wszystko na swojej drodze.

Dowiadujemy się, jak Kong i Godzilla włamują się do Call of Duty: Warzone – Operation Monarch.

Struktura rozgrywki Call of Duty: Warzone – Operacja Monarch

Wprowadzony do menu głównego Call of Duty: Warzone, tryb Operacja Monarcha wykorzystuje zasady Powrotu, aby zaangażować nas w szaloną i spektakularną bitwę, w której zmierzymy się nie tylko z innymi drużynami na polu walki, ale także z dwoma ogromnymi stworami, które najechały wyspę Caldera i grożą jej zniszczeniem za pomocą niszczycielskiej siły swoich ciosów.

Zrzuceni na spadochronie na mapę wraz z pięćdziesięcioma dziewięcioma innymi graczami, jak zwykle będziemy musieli znaleźć broń i wyposażenie, aby móc się bronić, gdy sceneria będzie się stopniowo kurczyć z powodu uwalniania trującego gazu. Cel jest zawsze ten sam – pozostać jedynym ocalałym na koniec meczu, ale osiągnięcie go będzie jeszcze trudniejsze ze względu na Konga i Godzillę.

Dwa gigantyczne potwory tratują ziemię i stopniowo zwiększają swoją wściekłość, aż do osiągnięcia stanu furii, dlatego też będziemy musieli postarać się szybko zebrać jak najwięcej informacji o Monarchach, uzyskując je ze skrzyń wskazanych na mapie, z ciał zabitych wrogów lub atakując tytanów bezpośrednio, być może za pomocą ruchomej wieżyczki lub na pokładzie samolotu.

Po napełnieniu specjalnego wskaźnika możemy wykorzystać zgromadzoną energię do aktywowania serii tradycyjnych zabójstw, zlecenia dostarczenia sprzętu lub zdobycia urządzenia S.C.R.E.A.M., które pozwala wykorzystać specjalne zdolności Konga i Godzilli do kierowania ich atakami, a tym samym zlikwidowania dużej części uczestników gry.

Rozgrywka Call of Duty: Warzone – Operacja Monarch

Mieszanka mechaniki, jaką twórcy Call of Duty: Warzone przygotowali dla Operation Monarch, od samego początku wydaje się bardzo przekonująca. W rzeczywistości zasady trybu Powrotu pozwalają naszej postaci na odrodzenie się po zabiciu, gdy przynajmniej jeden członek drużyny nadal żyje, a taka możliwość niewątpliwie łagodzi niedoskonałości bardziej sztywnych przepisów.

Najbardziej uderzająca jest jednak inscenizacja tej epickiej bitwy, w której dwa gigantyczne potwory nie służą jedynie jako (niepokojące!) tło akcji, ale biorą w niej czynny udział, dając poczucie, że naprawdę jest się częścią desperackiego starcia z praktycznie niepokonanymi tytanami, których pozycję na mapie musimy nieustannie sprawdzać, by uniknąć niepożądanego kontaktu.

Podobnie obecność Konga i Godzilli skutecznie odwraca uwagę innych użytkowników, często dając nam szansę na wyprowadzenie ciosów przeciwko graczom, którzy chcą kontrolować sytuację, nieświadomi tego, co dzieje się wokół nich w danym momencie. Koordynacja jest jednak czynnikiem zmieniającym grę, a minimalnie zorganizowany zespół również tym razem zrobi różnicę.

Wada” Operacji Monarcha, jeśli tak to można nazwać, jest więc taka sama jak w przypadku każdego zespołowego trybu wieloosobowego: jeśli wejdziesz do gry razem z przyjaciółmi i przeprowadzisz chóralną akcję, szanse na dotarcie do końca meczu zwielokrotnią się, podczas gdy samotne działania będą (dosłownie) krótkotrwałe.

Czy w Call of Duty: Warzone – Operacja Monarch można znaleźć nowinki techniczne?

Od strony technicznej, Operacja Monarcha wykorzystuje dobrze znaną mapę Caldera, która zadebiutowała w Warzone kilka miesięcy temu, i ulepsza ją poprzez wprowadzenie Konga i Godzilli. Oba potwory są bardzo dobrze zrealizowane, bogate w szczegóły i wyposażone w dobry zestaw animacji.

Jednak to przede wszystkim ich wiarygodność stanowi o różnicy, dzięki pewnej dbałości o szybkość ich ruchów i ich wpływ na scenariusz. Jest to aspekt, nad którym twórcy gry dobrze się napracowali, w czym pomaga chaos dźwiękowy generowany przez obecność stworów.

Podsumowując

Operacja Monarcha prezentuje się jako przekonujące, momentami ekscytujące wydarzenie, zdolne do stworzenia dość oryginalnych sytuacji, jeśli chodzi o scenę battle royale. Solidność podstawowej konfiguracji, która na PS5 okazała się tak samo dokładna i wymagająca jak zawsze, dowodzi, że poradzi sobie ona także z innymi podejściami niż zwykle.

Po gwiazdach kina akcji z lat 80. i gigantycznych potworach, wygląda na to, że Warzone nie stawia sobie żadnych ograniczeń i ciekawie będzie zobaczyć, jaki kierunek rozwoju obierze gra w nadchodzących miesiącach.

Similar Posts